Szukanie mieszkań w internecie

Internet to źródło informacji. Nie ma w tym stwierdzeniu niczego szczególnego. Niemniej można się zastanawiać czy internet to również źródło wiedzy. „Jakże to?! Cóż za głupie, niepoważne pytanie?! Czyż informacja i wiedza to nie to samo?” Oburzonym, lekko poirytowanym głosem zapyta czytelnik, mrużąc przy tym lekceważąco brwi i podnosząc jeden z kącików ust.

Tymczasem skłaniam do głębszej, bardziej wnikliwej refleksji nad postawionym jako problem zagadnieniem. A jako pomoc w wyimaginowaniu sytuacji podsunę pewną, z życia wyciągniętą historyjkę. Otóż, pewnego razu (bynajmniej nie za siedmioma górami i nie za siedmioma lasami jeno przed monitorem mojego komputera siedząc) zapałałem żądzą wiedzy na temat sytuacji mieszkaniowej w Szczecinie. Postanowiłem użyć do jej zdobycia najprostszego nośnika informacji (czy wiedzy?) – internetu. Wszakże jest on w dzisiejszym świecie powszechnie uznawany za obiektywne źródło wiedzy (czy informacji?) z jakiego korzystają ludzie dwudziestego pierwszego wieku.

Nie zastanawiając się za długo wpisałem w magiczne okienko (które to okna nie przypomina zgoła wcale) wyszukiwarki frazę; “mieszkania Szczecin” pomnym będąc, iż internet nie przyjmuje zwrotów bardziej ludzko brzmiącym, bardziej osobowych. Wbrew mej nadziei nie wyskoczyła z tego okienka ani żadna panienka ani tym bardziej żadna dokładna odpowiedź mój głód wiedzy zaspokoić zdolna. Żadnych danych o sytuacji mieszkaniowej, same jeno reklamy, oferty ze zdjęciami i bez, kolorowe i czarno-białe i kontakty. A gdzież artykuły? Gdzież dane statystyczne? Toż to informacje tylko! Toż to jeszcze nie wiedza! Powiesz czytelniku złośliwy, co bym sam sobie wnioski z owych ofert wysnuł, ale mnie nie chce się tego robić, ja chcę wiedzy prostej i podanej na tacy!

Przetworzone informacje dadzą wiedzę, ale pozostają jedynie jednym z substratów. Drugim muszę być ja a katalizatorem moja ciekawość i zapał. A ja ciekawość mam, jednak z zapałem bywa gorzej.