Budowa mieszkań w czasach PRL

Zaskakujące może się wydawać przywiązanie ludzi starszego pokolenia do czasów rządów minionego ustroju politycznego w Polsce. Często ludzie, którzy swoją młodość przeżywali w latach trwania PRL, szczególnie w latach 70’ (kiedy u steru władzy stał Edward Gierek i jego ekipa) wspominają owe lata jako okres dobrobytu, dzisiejsze czasy nieodmiennie krytykując i określając magicznym stwierdzeniem , że „czasy są złe”.

Najczęściej wspomina się, że pracy wszędzie było pod dostatkiem, że budowano nową zabudowę, że ogólnie kraj się rozwijał. Nie jest oczywiście tak, że to wszystko mija się z prawdą. Większość dzisiejszej zabudowy, budynki użytkowe, mieszkania, Szczecin posiada jeszcze przecież z epoki komunistycznej, jednakże trudno, żeby było inaczej. Jeśli coś stoi i spełnia swoją funkcję, nie ma przecież sensu tego przebudowywać. Czy powinno się wyburzać domy tylko dlatego, że zbudowano je w czasie rządów zjednoczonej partii? A dlaczego nie buduje się nowych obiektów, a raczej czemu buduje się je po transformacji tak wolno to już pozostaje kwestią opłacalności i wydolności finansowej. Często słychać narzekania, że „za komuny” wszystko zbudowano a teraz nie robi się nic. Jednakże trudno oczekiwać, żeby przez nieco ponad dwadzieścia lat osiągnąć więcej niż przez lat pięćdziesiąt. Poza tym, każdy chyba słyszał o problemach swoich rodziców czy dziadków z przydziałem mieszkania, na które czekać trzeba było długimi latami po zapisaniu się na specjalnej liście.

Zatem chyba nie było tak bardzo jak w raju, skoro po kupno samochodów również rozpisywane były listy kolejkowe i specjalne konkursy (stawką nie była jednak wygrana samochodu, tylko możliwość jego zakupu bez kolejki!). Ową tendencję można chyba zrzucić na karb młodości, przecież każdy chyba wspomina swoją młodość z miłym uśmiechem.